Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogger. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogger. Pokaż wszystkie posty
3/14/2015
Polowanie na szczura
Od kilku nocy próbuję przyłapać szczurka w łazience w akademiku. Widziałam go już kilkanaście razy, jednak moim celem było nagrać jak przed nim w tej łazience uciekam. Więc wstaję z łóżka o niebanalnych porach nocnych, włączam kamerę w telefonie i maszeruję do toalety. Ostrożnie. Zawsze. Jednak jak już kamerę mam włączoną i jestem psychicznie przygotowana na widok szczura w każdej sytuacji, to jednak ten postanawia wybrać się na nocne poszukiwania jedzenia. Sprytnie unika występu przed kamerą mojego telefonu. Dla dobra mojego snu poddaję się. Umieszczam poniżej video jednej z moich wypraw ukazując dom szczura za drzwiami toalety, blisko kosza na śmieci. Z góry przepraszam za jakość filmiku, ale mam nadzieję, że będzie można zobaczyć kostki kurczaka w których to szczurek żyje. Nie odważyłam się odsunąć drzwi. Ostatnio widziałam przy nich karalucha, a karaluchów boję się bardziej niż szczurów. Jest 2 w nocy. Przy okazji można również zobaczyć jak w indonezyjskim akademiku wygląda toaleta. Have fun!
12/02/2014
Bo moze i mam talent
Szefowej się podobał artykuł jaki napisałam o Indonezji. To było jakoś pół roku temu, dawno. Idealnie żeby podjąć ostateczną decyzję o sporządzeniu pierwszego blogowego postu na temat jakże pięknego indonezyjskiego świata. Bo może i mam talent.
Po dwumiesięcznej przerwie w Polsce wróciłam do "raju", by delektować się notorycznym brakiem środków do życia. Poprzedni rok opiewał w luksusy, pieniążki zawsze się znajdowały, to z renty ojca, to ze stypendium. I choć mieszkałam na wsi w Semarang, to jednak stać mnie było na podróże w iście balijskim stylu i comiesięczne kilkudniowe szaleństwa z europejskim jedzeniem w Bandungu. Jeśli mowa o poprzednim roku, to tylko w sensie akademickim, bo nadal jestem studentem i dlatego też adekwatną do tego stanu przyjmuję dla siebie jednostkę czasu. Ten rok...będzie inny. Więc proszę nie spodziewać się wpisów o idylycznych plażach, zabawach z orangutanami i pocztówkowych zdjęć. Bo piszę bloga na pożyczonym na czas nieokreślony komputerze, co oznacza, że mój się zepsuł i nie stać mnie na nowy. Bo wstawiam (wstawiać będę) na tym blogu zdjęcia, których jakość jest godna pożałowania, ponieważ używam telefonu lenovo do ich robienia. Bo blog zatytułowałam abdi ngartos, czyli rozumiem po sundajsku, ponieważ własnie tajniki tego języka w tym roku mam zamiar zgłębiać.
Po dwumiesięcznej przerwie w Polsce wróciłam do "raju", by delektować się notorycznym brakiem środków do życia. Poprzedni rok opiewał w luksusy, pieniążki zawsze się znajdowały, to z renty ojca, to ze stypendium. I choć mieszkałam na wsi w Semarang, to jednak stać mnie było na podróże w iście balijskim stylu i comiesięczne kilkudniowe szaleństwa z europejskim jedzeniem w Bandungu. Jeśli mowa o poprzednim roku, to tylko w sensie akademickim, bo nadal jestem studentem i dlatego też adekwatną do tego stanu przyjmuję dla siebie jednostkę czasu. Ten rok...będzie inny. Więc proszę nie spodziewać się wpisów o idylycznych plażach, zabawach z orangutanami i pocztówkowych zdjęć. Bo piszę bloga na pożyczonym na czas nieokreślony komputerze, co oznacza, że mój się zepsuł i nie stać mnie na nowy. Bo wstawiam (wstawiać będę) na tym blogu zdjęcia, których jakość jest godna pożałowania, ponieważ używam telefonu lenovo do ich robienia. Bo blog zatytułowałam abdi ngartos, czyli rozumiem po sundajsku, ponieważ własnie tajniki tego języka w tym roku mam zamiar zgłębiać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
